17 lut 2014

Wstępnie: Steve Jobs - Walter Isaacson

Historia Jobsa, człowieka, który z kilkoma innymi osobami stworzyli Apple, a później rozwinęli firmę na tyle, aby stała się ona...wielka.

Zabawne, że większość wielkich obecnie firm powstała prawie w tym samym momencie co Apple, +/- około 5 lat: Intel, HP itd.

Historia Steve zaczyna się od praktycznie lakonicznego bajania o dorastaniu, pasjach i próba wytłumaczenia charakteru Jobsa. Problem w tym, że jeśli ktoś wcześniej, co trochę zabawne, że nawiązuje do innej książki o wymyślonym bohaterze, czytał "Harrego Pottera i Insygnia śmierci" i skonfrontował wspomnienia o Dumbledore Elfiasa Doge, z tymi Rity Skeeter. To szybko odkryje fakt, że treść wspomnień o zmarłym czarodzieju praktycznie nie różnią się tonem, stylem opisu, z nie ociosanym, może nawet wrednym tekstem reporterki.
I właśnie w takim tonie zaczyna się, a później cały czas toczy opowieść o człowieku, który miał wiele za uszami i nie był takim ideałem, na jakiego może kreować go ta biografia. Narkotyki, dziecko do którego się nie przyznawał przez jakiś czas, bycie bezwzględnym wobec siebie (diety, filozofia) i innych np. zwolnienie pracownika za nie taką odpowiedź jaką oczekiwał Jobs.

Ale ta książka to nie tylko historia o człowieku, który zrewolucjonizował komputer osobisty, ale też o mechanice prowadzenia firmy, ideach i zasadach jakimi firmy powinny się kierować, jeśli chcą być dobrze postrzegane i chcą zarobić na tym co robią. Ta książka to kopalnia wiedzy dla tych, którzy mają pomysł, mają dryg, mają jakieś umiejętności i chcą na tym zarobić.

Jako, że jest to wstępna recenzja, to powinna ona zachęcić was do kupienia tej książki i przeczytania samemu.
Jedno jest pewne, na pewno na tym nie stracicie, jeśli interesuje was Apple, Jobs, prowadzenia firmy, czy ochota na sprzedanie tego, co robicie bardzo dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz