3 kwi 2014

Wstępnie: Policja - Jo Nesbø

Wstępnie zaczyna się z grubej rury, bo zabójstwami. W to wszystko poprzeplatane są sprawy osobiste policjantów, romanse, zdrady, czy zazdrości.

Powiedziałbym, że początek książki (czyli około 1/3) to fajny wstęp. Problem w tym, że wiele bohaterów na początku jest, w moim odczuciu, bezbarwna, słabo nakreślona i nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym, od policjanci.
I sam do około 40/50% książki nie umiałem dojść kto jest kim, naprawdę. Czasami zastanawiałem się, o którym bohaterze teraz jest ciągnięty wątek.

Plusem jest fakt, że mimo wszystko chcemy dowiedzieć się, co będzie dalej, jak potoczą się losy danych postaci.
Ale jak napisałem, natłok nazw, imion, osób sprawia, że na początku można zostać przytłoczonym natłokiem tego wszystkiego. Dobrze, że później wszystko się klaruje i prostuje, a fabuła zakręca, nurkuje, aby po chwili zwolnić.

Jedno jest pewne, to nie King, gdzie fabuła jest jedna i wokół niej wszystko się kręci. Tutaj fabuła przeskakuje z jednego wątku na drugi, gdzie ten pierwszy okazuje się tylko wątkiem pobocznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz