2 mar 2014

Wstępnie: Pod Mocnym Aniołem - Jerzy Pilch

Nazwisko autora widziałem już kilka razy, kiedy raz na jakiś czas wchodziłem do księgarni.
Ale jakoś tytuły, czy tematyka nie skusiła mnie do sięgnięcia po książkę tego kogoś.

"Pod Mocnym Aniołem" - wstępnie to... pijacki bełkot, czy zbełtany, wymieszany monolog alkoholika na kacu.
Nic przyjemnego, możecie mi wierzyć.

A jeśli ktoś miał ojca alkoholika czy matkę alkoholiczkę, to tym bardziej ten bełkot, który wydziera się na łamach tej książki, będzie nie strawny.
Kto normalny chce wracać do przeszłości, o której najlepiej by zapomniał, wymazał z pamięci, skasował?

Zacząłem czytać... i zrezygnowałem. Bo czy jest coś przyjemnego w monologu kolesia, który przez większość życia zalewał się do nieprzytomności i w ten jeden dzień jest trzeźwy i zaczyna wygłaszać swoje wywody, czy opowieści swojego pijackiego życia?

Nie wiem, czy będę wstanie skończyć tą książkę. A jeśli przeczytam ten tytuł, to tylko dlatego, że się do tego zmuszałem.

Przecież nie po to kupuję książkę, aby rzeczywistość wydzierała z niej, ale abym mógł o tej rzeczywistości zapomnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz