12 mar 2014

Recenzja: Bezsenność w Tokio - Marcin Bruczkowski

Muszę przyznać, że książka jest naprawdę fajna, ale tylko jej 2/3, końcówka to rozlazłe nic nie wnoszące przynudzanie - moje własne zdanie, ale do rzeczy.

Japonia widziana oczami Polaka, który spędził w niej dość czasu (kilka lat), aby móc z pełną świadomością opisać swoje doświadczenia w książce.
Na początku trzeba się przyzwyczaić do stylu autora (albo ja to musiałem zrobić), bo nie jest on sztywnym literackim stylem opisywania wydarzeń.
I kiedy już zaczniemy wczytywać się w pierwsze strony książki, szybko odkryjemy, że ta tytułowa bezsenność to jakaś lipa. Bo Marcin bardzo szybko przestawia się (choć miał z tym problem od lat) z działania w nocy, na działanie w dzień.
Książka zawiera masę informacji o Japonii do momentu kiedy to dociera się tak do 2/3 książki - moment wycieczki dwoma autami. Od tego momentu książka i cała historia staje się tak rozlazła jak wyciamkana guma do żucia. Chodzi o przeskoki czasowe, które były stosowane wcześniej, ale wtedy autor nas o tym jakoś informował, a od 2/3 można się trochę pogubić, ile to miesięcy minęło, co się przez ten czas działo, i skąd Marcin wie tyle o żeglarstwie? Pod koniec książki ja zacząłem się już gubić: ile to już miesięcy minęło od ostatniego akapitu, czy poprzedniego rozdziału. Ostatnie rozdziały nie wnoszą także nic pod względem merytorycznym, to od takie opowiadanie: co się w życiu Marcina porobiło. Nawet kryzys (brak pieniędzy) jest opisywany w dość... lakoniczny sposób.
Patrzenie na Japonię jako cudzoziemiec i jako jej mieszkaniec od kilku lat... - fajny pomysł na książkę.
Jednak mi brakowało pod koniec książki jednego: opisu, analizy jak się zmieniła Japonia w przeciągu tych kilku lat, jakie mijają między pierwszym rozdziałem, a ostatnim. W książce nie mamy okresu roku, czy dwóch, ale kilku lat, co oznaczać może spojrzenie na pewne zmiany, czy przemiany, a o nich ani słowem. Najlepiej to widać w przypadku spotkania Marcina z państwem, które go podwoziło "autostopem" (gdzieś tak środek, już nie początek książki).

Książka zawiera masę informacji o Japonii, doświadczeń i przeżyć. Nie brakuje w niej też zdjęć, które ukazują piękno tego kraju, jak i pewne absurdy, czy kontrasty.

Jeśli interesuje cię Japonia, to polecam ci tę książkę, ale nie sugeruj się tytułem, Marcin bardzo szybko przestawia się na tryb dzienny.

Książka przedstawia też w pewnym sensie sposób myślenia Polaka "na wygnaniu", który dorabiając się pieniędzy zaczyna piąć się w szczebelkach zamożności, co w momencie utraty pracy kończy się... niejednokrotnie upadkiem prawie na samo dno.
Zarabiam, stać mnie... więc kupuję droższe i fajniejsze rzeczy, zmieniam mieszkanie itd. - to zazwyczaj prowadzi do jednego: braku oszczędności, nawet po 10 latach przebywania w danym kraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz