Nie będę ukrywał, że tytuł mi nic nie mówi (bo od kilkunastu miesięcy nie wtykałem nosa w temat książek), to jeszcze na autora nie zwróciłem uwagi.
Jednak polecenie mi tej książki do przeczytania, okazało się w jakiś sposób zbawienne.
Zbawienne, bo... co mnie może obchodzić historia kolesia, który mieszka, siedzi, czy studiuje w Tokio?
A jednak...
Książka zaczyna się podziękowaniami, a później wchodzi w świat różny, odmienny, inny kulturowo, emocjonalnie, mentalnie, historycznie niż świat europejski, czy nawet Polski.
Zdjęcia, która dodają wiarygodności opowieści to naprawdę fajny pomysł.
Jak na razie, książka zaczyna się naprawdę fajnie i oby trzymała poziom do końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz