22 kwi 2014

Recenzja: Policja - Jo Nesbø

Do prawie połowy nie kojarzyłem kto jest kim w tej książce, ponieważ bohaterów w niej trochę jest, a każdy ma jakąś swoją historię.
Później bohaterowie się wykruszają i sytuacja się klaruje.

Nie zmienia to faktu, że to książka typowo o policji i policjantach, ich tajemnicach, ciemnych interesach, czy działaniach. Nikt nie jest idealny.

Jeśli chodzi o prowadzenie fabuły, to na pewno nie jest ani King, ani inny pisarz, w tej książce zmienia się czasami wszystko, a czasami nic, ale i tak chce się ją czytać. Jedynie końcówka jest trochę przeciągnięta i jakby tak trochę na szybko wykańczana, bo jak tu zakończyć wielowątkową fabułę. Nie wspomnę o mieszaniu się jednych spraw z drugimi, co potrafi skołować.
Nie chcę tutaj nikomu psuć frajdy z czytania, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, aby osoba, która zabija drugą, przykładając jej pistolet do skroni nie miała wyrzutów sumienia, nie miała koszmarów, czy nie przeżywała tego, no ale ja tej książki nie pisałem.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, wątki poboczne, które przez chwilę stają się wątkami głównymi bardzo fajnie konstruowane, choć czasami jest ich za wiele w jednym miejscu. Jo Nesbø chyba specjalnie kończy książkę w sposób nie do końca zamykając ją... przeczytacie, to będziecie wiedzieć o czym piszę ;)

Na początku książki dostajemy w ryja, a później jesteśmy ciągani za ucho przez wiele aspektów życia policjantów, ale tak przed końcem trafia się fragment raczej stonowany, usypiający i jakiś taki bez emocji, aby później wyjaśnić nam wszystko i się zakończyć.


3 kwi 2014

Wstępnie: Policja - Jo Nesbø

Wstępnie zaczyna się z grubej rury, bo zabójstwami. W to wszystko poprzeplatane są sprawy osobiste policjantów, romanse, zdrady, czy zazdrości.

Powiedziałbym, że początek książki (czyli około 1/3) to fajny wstęp. Problem w tym, że wiele bohaterów na początku jest, w moim odczuciu, bezbarwna, słabo nakreślona i nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym, od policjanci.
I sam do około 40/50% książki nie umiałem dojść kto jest kim, naprawdę. Czasami zastanawiałem się, o którym bohaterze teraz jest ciągnięty wątek.

Plusem jest fakt, że mimo wszystko chcemy dowiedzieć się, co będzie dalej, jak potoczą się losy danych postaci.
Ale jak napisałem, natłok nazw, imion, osób sprawia, że na początku można zostać przytłoczonym natłokiem tego wszystkiego. Dobrze, że później wszystko się klaruje i prostuje, a fabuła zakręca, nurkuje, aby po chwili zwolnić.

Jedno jest pewne, to nie King, gdzie fabuła jest jedna i wokół niej wszystko się kręci. Tutaj fabuła przeskakuje z jednego wątku na drugi, gdzie ten pierwszy okazuje się tylko wątkiem pobocznym.