Później bohaterowie się wykruszają i sytuacja się klaruje.
Nie zmienia to faktu, że to książka typowo o policji i policjantach, ich tajemnicach, ciemnych interesach, czy działaniach. Nikt nie jest idealny.
Jeśli chodzi o prowadzenie fabuły, to na pewno nie jest ani King, ani inny pisarz, w tej książce zmienia się czasami wszystko, a czasami nic, ale i tak chce się ją czytać. Jedynie końcówka jest trochę przeciągnięta i jakby tak trochę na szybko wykańczana, bo jak tu zakończyć wielowątkową fabułę. Nie wspomnę o mieszaniu się jednych spraw z drugimi, co potrafi skołować.
Nie chcę tutaj nikomu psuć frajdy z czytania, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, aby osoba, która zabija drugą, przykładając jej pistolet do skroni nie miała wyrzutów sumienia, nie miała koszmarów, czy nie przeżywała tego, no ale ja tej książki nie pisałem.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, wątki poboczne, które przez chwilę stają się wątkami głównymi bardzo fajnie konstruowane, choć czasami jest ich za wiele w jednym miejscu. Jo Nesbø chyba specjalnie kończy książkę w sposób nie do końca zamykając ją... przeczytacie, to będziecie wiedzieć o czym piszę ;)
Na początku książki dostajemy w ryja, a później jesteśmy ciągani za ucho przez wiele aspektów życia policjantów, ale tak przed końcem trafia się fragment raczej stonowany, usypiający i jakiś taki bez emocji, aby później wyjaśnić nam wszystko i się zakończyć.