12 lip 2014

Wstępnie: Mroczna wieża II - Stephen King

Zaczynając czytać drugą część cyklu, Mroczna wieża, miałem w pamięci pierwszą część. Część dobrą, ciekawą, bez zbędnego biadolenia, czy opisów.

Część II, Mrocznej wieży, to już King w starym stylu, opisowy, rozwlekający się nad pewnymi rzeczami, czasami przynudzający, albo skupiający się na nic nie wnoszących rzeczach, zamiast pchać historię do przodu.

Pierwsze 25% książki (wg. wskazań czytnika) to... początek przygody Rolanda z pierwszym bohaterem, jaki stanie u boku rewolwerowca. Ma ich być trzech. Więc gdzie pozostali, kiedy akcja z pierwszym... ciągnie się niemiłosiernie (czyt. nawet się na dobre nie zaczęła)?
Choć historia jest dość intrygująca, to pisarz sam ją, moim zdaniem, trochę niszczy swoim przywiązaniem do szczegółów, czy opisów pewnych sytuacji.

Ciekawi mnie jednak, co będzie dalej, ale nie czyta się już tego tak jak pierwszą część.

9 lip 2014

Recenzja: Mroczna wieża - Stephen King

Rozpocząłem czytanie, Misja Ambasadora - Trudi Canavan, gdzie książka jest, jak dla mnie, zbyt monotonna i flegmatyczna. Zaczyna się dość przyzwoicie, ale później fabuła zaczyna krążyć koło młodego chłopaka, maga geja (między chłopakiem, a magiem nie dochodzi do niczego) i jakiegoś wyjazdu w jakieś mało przyjazne tereny... bla, bla, bla.
Może kobietom podoba się ta narracja i fabuła, ale mnie nie porwała.

Zacząłem szukać na czytniku zamiennika i wybrałem: Mroczna wieża - Stephen King. Podobno dobra powieść Kinga, ale miałem w pamięci nieukończone, nadal, "Stukostrachy", gdzie King zmierzył się z fantastyką i, moim zdaniem, poległ totalnie i całkowicie. Więc można było zrozumieć moją nieufność wobec "Mrocznej wieży", gdzie pisarz mierzy się z inną formą niż: sensacja, albo horror.

Jednak Mroczna wieża - Stephen King, wciągnęła mnie jak bagno. Zanim się spostrzegłem, to po kilku dniach miałem przeczytane 50%.
Zaletą książki jest fakt, że pisarz nie rozczula się nad opisami przyrody, czy jakich czynności, ale pisze tyle ile potrzeba, aby wyobraźnia sama dopisała resztę. Nie odczuwa się też faktu, że książka była pisana przez... kilkanaście lat.

Sama historia Rolanda, rewolwerowca, jest ciekawa, choć o jego przeszłości dowiadujemy się na późniejszych kartach. I nie przeszkadzało mi to, że od przeszłości do teraźniejszości są luki.
Wykreowany świat to połączenie dzikiego zachodu i czasów współczesnych. Opis przeprawy bohatera przez pustynie... Czasami odnieść można wrażenie, że kroczymy za rewolwerowcem i patrzymy na jego zmagania, na zetknięcie się z gadającym krukiem, albo spotkanie z chłopcem, który trafił do świata Rolanda z naszych czasów. Jednak rewolwerowiec prze naprzód, cały czas, za Człowiekiem w czerni.

Co czeka Rolanda w miasteczku Tuli, czy wygrał on pojedynek z mistrzem, a może zostanie skazany na banicję, co stanie się z Jake'm - to wszystko w książce :)

Szczerze polecam. Naprawdę przyjemnie mi się czytało tę książkę. Mogę to porównać do "Wiedźmina" Sapkowskiego, którego czytałem kiedy byłem w wojsku.

ps,
Nie napisałem Wstępnie, ponieważ zanim się obejrzałem, byłem poza połową książki.